Strony

sobota, 26 maja 2012

Anegdoty zalegające w kalendarzu ;)

Dawno nie pisałam. Głównie to dlatego, że Onet mnie zniechęcił. Ciągłe awarie na blogach od kilku miesięcy. Nic nie działało tak, jak powinno. Drugi powód to oczywiście matury. Postanowiłam w końcu wziąć się za bloga i mozolnie, kopiując każdą notkę, przenieść go tutaj. Od teraz tu będzie moje miejsce w sieci. Poniżej prezentuję anegdoty, które miały miejsce jeszcze w czasach liceum.


Adaś: Gdzie to oglądałaś?
Ja: Ale co?
Adaś: Pluszaczek... Pantofelek... Aaa, na Pudelku!

WOS, nauczyciel:
"Napiszecie skargę na ocenę. Teraz! Jakby ktoś nie miał papieru czy długopisu, to ja mam dużo. Jestem ekologiem i uważam, że można napisać coś też na drugiej stronie, jeżeli jest pusta. Co do długopisów, to mam dużo, bo podpiepszyłem długopisy kredyty chwilówki."

Polski. Profesorka:
"Ten temat sobie zawieszamy. Wrócimy do niego w lepszych czasach. Może cieplejszych."

"Wisława Szymborska miała kilkadziesiąt zdjęć z nazwami miejscowości, które wywoływały śmiech, bo sama urodziła się w Kórniku. To ja sobie zrobiłam zdjęcie z tablicą zapowiadającą miejscowość "Kocioł szlachecki".

Bajka Adasia
Za siedmioma górami, za siedmioma lasami mieszkała sobie księżniczka. Miała w orszaku dwunastu krasnoludków. Jeden z nich był szczególnie brzydki i niższy niż współtowarzysze. Pewnego dnia, gdy wracał do domu, spotkał księżniczkę. Ta zaprosiła go do swego pałacu i ugościła. Powiedziała, że bardzo jej się podoba i pocałowała go. Krasnoludek dostał zawału i umarł.

Polski
- Mogłaby mi pani powiedzieć, jaką ocenę dostałam?
- A daj mi spokój.

- Witaminki wzięłaś?
- Owszem, wzięłam cztery rutinoscorbiny, bo piąty gdzieś zgubiłam.

Magda:
"Wczoraj rozłożyłam książki na łóżku. Położyłam się. I poszłam spać. Wstałam, pozbierałam książki i zaczęłam się uczyć."

Poszłam z Patką do piekarni, bo chciała kupić bułkę słodką. Mówi tej sprzedawczyni, że chce bułkę z serem.
- Okrągłą czy kręconą? - pyta pani.
Patka odpowiada, że podłużną i pokazuje przez szybę. Pani mówi do siebie: "czyli kręconą...". Wyszłyśmy z tego sklepu, a Patka: "Czemu ona pytała mnie o WĘDZONĄ bułkę?!"

Marta: 
"Sam fakt, że muszę pożyczyć od niej zrywkę jest przygnębiający..."

Poszłam na bilans do lekarza. W poczekalni była matka z dziewczynkami (na oko - 2 i 6 lat). Starsza pogłaskała młodszą po głowie i powiedziała do niej: "jakie ty masz futerko".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz