Oglądamy z kuzynką (kl. IV) Potop.
Właściwie to ja oglądam, ona mówi, mówi... i mówi. Właśnie opowiada o
nauczycielce wuefu, kiedy ja komentuję scenę w filmie, jak to Janusz
Radziwiłł leży na łożu śmierci:
- Teraz umrze - mówię stanowczo.
- Kto?! - z przerażeniem pyta Basia - Nauczycielka?!
- Zdrajca...
- ?
- No, Radziwiłł!
Strony
piątek, 19 lutego 2010
czwartek, 18 lutego 2010
ANEGDOTY |211-220|
TI. Profesor:
- Średnia ocen: 4,5. Dylemat. Umiesz na dzisiaj?
- No... nie bardzo... - wzdrygam się od odpowiedzi.
- To jedynka. Średnia ocen: 3,8. Sytuacja: wyjaśniona.
- Średnia ocen: 4,5. Dylemat. Umiesz na dzisiaj?
- No... nie bardzo... - wzdrygam się od odpowiedzi.
- To jedynka. Średnia ocen: 3,8. Sytuacja: wyjaśniona.
ANEGDOTY |201-210|
Religia. Jesteśmy podzieleni na grupy. Każda z grup zadaje wybranej przez siebie napisane wcześniej pytanie.
Ja, do pierwszej grupy:
- Macie do wyboru pytania od 3 do 12 oprócz 7.
Szymon:
- To my chcemy pierwsze.
Ja, do pierwszej grupy:
- Macie do wyboru pytania od 3 do 12 oprócz 7.
Szymon:
- To my chcemy pierwsze.
wtorek, 16 lutego 2010
poniedziałek, 15 lutego 2010
ANEGDOTY |181-190|
- Mieliśmy obliczyć błąd benzyny? - pyta matematyczka.
- Nie, błąd bezwzględny zimnej wody - odpowiadamy.
- Taaak? Muszę przestać oglądać Brzydulę... bo zacznę mówić jak Violetta.
- Nie, błąd bezwzględny zimnej wody - odpowiadamy.
- Taaak? Muszę przestać oglądać Brzydulę... bo zacznę mówić jak Violetta.
ANEGDOTY |171-180|
Po dzwonku na lekcję. Matematyczka:
- Nie wycierajmy pięknymi, długimi spodniami podłogi... (żeby wstać). Szkoła nie wymaga takich ofiar od uczniów. Wystarczy, że trzeba nosić krawaty...
- Nie wycierajmy pięknymi, długimi spodniami podłogi... (żeby wstać). Szkoła nie wymaga takich ofiar od uczniów. Wystarczy, że trzeba nosić krawaty...
niedziela, 14 lutego 2010
ANEGDOTY |151-160| (początek LO)
Pierwsze spotkanie klasowe - 29.06, godzina 12.00. Właściwie to nie wiem, po co tak wcześnie, ale niech im będzie. Co tam, że po spotkaniu wsiadłam w swój autobus, skasowałam bilet i wysiadłam nim kierowca zdążył odjechać. Luz.
poniedziałek, 8 lutego 2010
ANEGDOTY |141-150|
Matematyczka:
- Jeszcze nie wszystkie sprawdziłam (sprawdziany), ale przeczytam wam oceny już sprawdzonych... ale najpierw przeczytam esemesa... i odpiszę na esemesa... Muszę!
- Jeszcze nie wszystkie sprawdziłam (sprawdziany), ale przeczytam wam oceny już sprawdzonych... ale najpierw przeczytam esemesa... i odpiszę na esemesa... Muszę!
ANEGDOTY |131-140|
J. polski. Nauczycielka zadaje Nikodemowi pytanie do tekstu:
- Czy o samym autorze możemy się czegoś więcej dowiedzieć?
- ... Może pani powtórzyć? Wyłączyłem się...
- No, ja wiem! I dlatego cię pytam!
- Czy o samym autorze możemy się czegoś więcej dowiedzieć?
- ... Może pani powtórzyć? Wyłączyłem się...
- No, ja wiem! I dlatego cię pytam!
ANEGDOTY |121-130|
Zebranie przed wycieczką. Polonistka:
- Nie kupujcie jakichś hamburgerów, szczególnie, że to może być pięćdziesiąte życie kurczaka...
- Nie kupujcie jakichś hamburgerów, szczególnie, że to może być pięćdziesiąte życie kurczaka...
ANEGDOTY |111-120|
Czytając pracę domową na temat wiersza pt. „NN próbuje sobie przypomnieć
słowa modlitwy“ St. Barańczaka, Pawian stwierdził, że„Ojcze nasz“
(które autor przytacza na początku strof) skierowane jest do ojca, po
prostu.
- Dlaczego tak uważasz? - pyta polonistka.
- Przecież to mogłoby być do ojca.
- Taaak... Ojcze nasz, któryś jest w dużym pokoju... Myślę, że powinieneś to zmienić.
- Dobrze...
- Tylko nie dobrze, bo jest źle!
- Dlaczego tak uważasz? - pyta polonistka.
- Przecież to mogłoby być do ojca.
- Taaak... Ojcze nasz, któryś jest w dużym pokoju... Myślę, że powinieneś to zmienić.
- Dobrze...
- Tylko nie dobrze, bo jest źle!
ANEGDOTY |101-110|
Lekcja polskiego. Koleżanka przekłada długopis w ręce, obraca nim, czasem pstryknie.
- Justyna, co ty robisz? - pyta pani.
- Nic. Bawię się - odpowiada nieco zdezorientowana, po czym powraca do wykonywanej czynności.
Pani spogląda znacząco ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy.
- Justyna... Jak to się bawisz?
- Justyna, co ty robisz? - pyta pani.
- Nic. Bawię się - odpowiada nieco zdezorientowana, po czym powraca do wykonywanej czynności.
Pani spogląda znacząco ze zdziwieniem wymalowanym na twarzy.
- Justyna... Jak to się bawisz?
ANEGDOTY |91-100|
Po przerwie. Mamy zejść na apel o osiągnięciach szkoły i uczniów. Matematyczka:
- Zostawcie plecaki. Idziemy na apel poległych.
- Zostawcie plecaki. Idziemy na apel poległych.
ANEGDOTY |81-90|
Po wigilii rodzinę naszła ochota na oglądanie czarno-białych zdjęć.
Rodzicielka chciała zabłysnąć tym, że jednak kogoś poznaje z dalszej
rodziny od strony taty. Trzymając w ręku starą fotografię, powiedziała:
- Ja ją już gdzieś widziałam...
Nagle oburzył się rodziciel:
- To jest chłopak!
- Ja ją już gdzieś widziałam...
Nagle oburzył się rodziciel:
- To jest chłopak!
ANEGDOTY |61-70|
Wracając z teatru, dzwoniła do mnie mama. Pytała, gdzie się
znajduję.Udzieliłam krótkiej odpowiedzi, że w autokarze i że właśnie
jedziemy pod szkołę. Później, już w domu, rodzicielka pyta ponownie:
- Gdzie byłaś, jak do ciebie dzwoniłam?
- W autokarze.
- Ale gdzie?
- W środku.
- Gdzie byłaś, jak do ciebie dzwoniłam?
- W autokarze.
- Ale gdzie?
- W środku.
ANEGDOTY |51-60|
Kościół. Jedno ze spotkań do bierzmowania. Wikary:
- Jak jeszcze raz zobaczę, że ktoś na Mszy gada, to wykopię go przez mikrofon z kościoła!
- Jak jeszcze raz zobaczę, że ktoś na Mszy gada, to wykopię go przez mikrofon z kościoła!
ANEGDOTY |41-50|
Przerwa. Nauczycielka techniki:
- W komputer walnął mi piorun.
- I co? - interesuje się Stenia.
- I nic. W telewizor też.
- W komputer walnął mi piorun.
- I co? - interesuje się Stenia.
- I nic. W telewizor też.
ANEGDOTY |21-30|
Zastępstwo na biologii. Dialog między panią a Pawianem:
- Przepraszam, spadła mi skuwka - to Pawian.
- Nie spadła, tylko celowałeś we mnie.
- Jakbym miał celować, to bym miał bazookę.
- Jakbyś ją miał, to byś trafiał.
- Przepraszam, spadła mi skuwka - to Pawian.
- Nie spadła, tylko celowałeś we mnie.
- Jakbym miał celować, to bym miał bazookę.
- Jakbyś ją miał, to byś trafiał.
ANEGDOTY |11-20|
Z wczesnego dzieciństwa. Mama pokazywała mi bezpańskie psy biegające po
osiedlu. Gdy zobaczyłam psa na smyczy wraz ze swoim właścicielem,
krzyknęłam:
- Patrz, tam idzie pański pies!
- Patrz, tam idzie pański pies!
ANEGDOTY |1-10|
Uczeń ma napisać i opisać rodzaj dziesięciu zdań. Strudzony, rezygnuje po pięciu...
- Oj, bo ci się ręka przetrenuje... - mówi pani.
- I dostaniesz zakwasów! - ktoś krzyczy.
- Oj, bo ci się ręka przetrenuje... - mówi pani.
- I dostaniesz zakwasów! - ktoś krzyczy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)