Strony

poniedziałek, 8 lutego 2010

ANEGDOTY |61-70|

Wracając z teatru, dzwoniła do mnie mama. Pytała, gdzie się znajduję.Udzieliłam krótkiej odpowiedzi, że w autokarze i że właśnie jedziemy pod szkołę. Później, już w domu, rodzicielka pyta ponownie:
- Gdzie byłaś, jak do ciebie dzwoniłam?
- W autokarze.
- Ale gdzie?
- W środku.
  Po długich namowach, rodziciel wreszcie zaczął mnie przepytywać z geografii. Mówił numerki, ja odszukiwałam ich na wydrukowanej wcześniej mapie i odpowiadałam, co znajduje się pod daną liczbą. W pewnej chwili rzuciłam:
- Zelandia. A to jest półwysep?
- Nie, wysep.

 Historia. Pani liczy uczniów po raz pierwszy - wynik nieparzysty. Następnie spostrzega, że nikt nie siedzi sam.
- Nabieracie mnie. Ilu was dzisiaj jest?

 Chemia. Sprawdzian. Zupełna cisza na lekcji. Dyrektorka czuwa. NAGLE, Magda odzywa się sama do siebie:
- Boże, ja przecież tego nie rozumiem w ogóle!

 Godz. wychowawcza. Po napisaniu przeze mnie zaległego sprawdzianu z fizyki, nauczycielka:  
- Aniu... chodź na chwilkę.
Gdy podeszłam:
- Dostałaś 5-, bo źle narysowałaś, jak się odpychają magnesy różnoimienne.   
Następnie pani pokazuje, jak miało być dobrze. Popatrzyłam sobie na dwa obrazki, po czym stwierdziłam:
- Eee... tam... dobrze przecież mam.

 Fizyka.
- Widzieliście to...? - pyta nauczycielka.  
- Yhym - odpowiada klasa. Pani wraca do tłumaczenia.
- Widzieliście to...? - ponownie pyta.
Kiwamy głowami.
- A widzieliście kiedyś labirynt?      
- NIE, nie widzieliśmy! - odpowiada zbulwersowana Kasia.

 J. niemiecki. Opisywanie obrazka.   
- Jak napisać, że lampa zwisa z sufitu? - zagaduję Magdę - Die Lampe...?
Po chwili namysłu:
- Die Lampe zwisen ze sufiten.     
- A Dogen legen na podlogen.

 Nie wiem, o jakiej postaci historycznej była mowa, ale kolega spytał, czy ktoś przeżył w obozie koncentracyjnym:
- Przeżył?
- Pewnie tak, jeśli przeżył - usłyszeliśmy w odpowiedzi.

 Historyczka:
- Zanim napiszecie punkt, to może jeszcze jeden punkt.

 Przerwa przed matematyką. Wchodzimy do klasy, by zostawić plecaki.
- Podpiszesz mi się z tyłu zdjęcia? - zagaduje Stenia.
- Pewnie, tylko na macie, to przynajmniej prosto wyjdzie.
Odwracam się i... kogo widzę? Panią od matmy!
- To nie miało tak zabrzmieć!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz