- Można wziąć słownik?
Podczas przerwy
- Umiem klucz wiolinowy! - chwali się Magda.
- Ja też nie - dopowiada Stenia.
- Umiem klucz wiolinowy! - chwali się Magda.
- Ja też nie - dopowiada Stenia.
Przerwa
- Ann! Normalnie muszę ci coś powiedzieć!
- Słucham cięęę? - pytam.
-Patrz, jakie fajne! - Kasia zachwyca się, prawdopodobnie, truskawkowym jupikiem. Pokazuje mi, że zawartość się nie wylewa, mimo że jest przechylony i otwarty.
- Nooo... supeeer...
Przychodzi Stenia, zabiera butelkę, chcąc wypróbować na Magdzie czy naprawdę jest tak, jak powiedziała Kasia. Jupik ponownie jest ''odwracany do góry nogami’’ i skierowany prosto na głowę Magdy. Później następuje już tylko głośne ’’aaa!’’. Za ściśnięciem mineralnej w ręce, zawartość się wylała.
- Eeej... Jak dostanę jakichś wszy? - martwi się Magda.
- Mogę ci pożyczyć obroży... na pchły... - pocieszam.
- Ann! Normalnie muszę ci coś powiedzieć!
- Słucham cięęę? - pytam.
-Patrz, jakie fajne! - Kasia zachwyca się, prawdopodobnie, truskawkowym jupikiem. Pokazuje mi, że zawartość się nie wylewa, mimo że jest przechylony i otwarty.
- Nooo... supeeer...
Przychodzi Stenia, zabiera butelkę, chcąc wypróbować na Magdzie czy naprawdę jest tak, jak powiedziała Kasia. Jupik ponownie jest ''odwracany do góry nogami’’ i skierowany prosto na głowę Magdy. Później następuje już tylko głośne ’’aaa!’’. Za ściśnięciem mineralnej w ręce, zawartość się wylała.
- Eeej... Jak dostanę jakichś wszy? - martwi się Magda.
- Mogę ci pożyczyć obroży... na pchły... - pocieszam.
- Ty jesteś spokojna, dokładna, odpowiedzialna - zagaja mnie polonistka-
mogłabyś zostać dentystą. Ja sama miałam iść na medycynę, ale plany mi
się pokrzyżowały... Wiesz... jakbyś miała zły dzień, to mogłabyś zawsze
wyżyć się na pacjentach.
Jedno ze spotkań do bierzmowania. Proboszcz:
- Ja nie wiem, jak pani katechetka wytrzymuje z wami 45 minut... Przecież to niewiasta! Ona nie huknie tak jak ja - mówi dumnie.
- Ja nie wiem, jak pani katechetka wytrzymuje z wami 45 minut... Przecież to niewiasta! Ona nie huknie tak jak ja - mówi dumnie.
J. polski na parterze (czyli inaczej niż zwykle). Mniej więcej na
początku lekcji słychać głośne... wbijanie (?) i stukanie
-najdelikatniej to ujmując.
- Spokojnie, to tylko moja klasa ubiera choinkę - zapewnia polonistka.
- Spokojnie, to tylko moja klasa ubiera choinkę - zapewnia polonistka.
Zamierzenie na najbliższe prima aprilis (nie zostało zrealizowane).
-To ja zapiszę to sobie w telefonie, żebym za rok nie zapomniała... -mówię - yyy... jak to zapisać, żeby wiedzieć, o co chodzi?
- Napisz: jaja z p. X (tu pada nazwisko), you tube, Magda - proponuje Magda.
-Okay...
Po chwili wtrąca Stenia:
- Nie pisz tak! Bo jak chłopaki wezmą ci telefon, to pomyślą, że masz jaja z pani X!!!
-To ja zapiszę to sobie w telefonie, żebym za rok nie zapomniała... -mówię - yyy... jak to zapisać, żeby wiedzieć, o co chodzi?
- Napisz: jaja z p. X (tu pada nazwisko), you tube, Magda - proponuje Magda.
-Okay...
Po chwili wtrąca Stenia:
- Nie pisz tak! Bo jak chłopaki wezmą ci telefon, to pomyślą, że masz jaja z pani X!!!
Sprawdzanie obecności w dwóch wersjach.
Przez polonistkę:
- Magda?
- Jestem.
- Co cię tak rzuca na tym krześle?
Przez panią od geografii:
- X? (Tu pada nazwisko)
- Nie ma.
- Ale jak to? Całkiem nie ma?
Przez polonistkę:
- Magda?
- Jestem.
- Co cię tak rzuca na tym krześle?
Przez panią od geografii:
- X? (Tu pada nazwisko)
- Nie ma.
- Ale jak to? Całkiem nie ma?
Wyznania nauczycielek:
Historyczka: Jak byłam w waszym wieku też miałam historię... i musiałam się uczyć takich bzdur...
Polonistka: Ja nienawidzę polskiego...
Matematyczka: Nie robimy już dzisiaj funkcji, nie chce mi się... 20 lat to samo...
Geograficzka: Niedobrze mi się robi od biologii, te wszystkie wątroby, jelita...
Historyczka: Jak byłam w waszym wieku też miałam historię... i musiałam się uczyć takich bzdur...
Polonistka: Ja nienawidzę polskiego...
Matematyczka: Nie robimy już dzisiaj funkcji, nie chce mi się... 20 lat to samo...
Geograficzka: Niedobrze mi się robi od biologii, te wszystkie wątroby, jelita...
J. polski. Przerabiamy kontaminacje (kontaminacja - powstawanie nowego
wyrazu przez skrzyżowanie, zmieszanie innych). Polonistka:
- No, ale chyba wiecie, jakie było określenie krawatu?
Przecząco kiwamy głowami.
- Krawat, czyli zwis męski prosty.
- No, ale chyba wiecie, jakie było określenie krawatu?
Przecząco kiwamy głowami.
- Krawat, czyli zwis męski prosty.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz