Strony

niedziela, 14 lutego 2010

ANEGDOTY |161-170|

Matematyczka:
- Biorę te przykłady z głowy, czyli z niczego... 


Piszę z Magdą na gadu. Najpierw miałam w opisie jedną gwiazdkę - *, niedawno dodałam jeszcze **. Madzia:
- Widzę, że więcej śniegu ci napadało w opisie.

Zasłyszane na geografii:
Warszawa leży jeszcze w strefie czasu środkowoeuropejskiego.
Na makaronie jak ktoś przeczyta: gotować 12' to to jest kompletna bzdura.

Historia. Profesor:
Może mi ktoś ten tekst przyturlikać?
Macie jakieś pytania do lekcji...? Nie macie? Faaajniee....

 Fizyczka:
- No kurczę, co za cudny sprzęt.
Ja nie wiem, ale to chyba było o markerze do tablicy.

 W szkole jest remont. Na naszej biologii uczniowie z innej klasy przenoszą różne rzeczy z naszej (chyba) sali. Pani profesor:
- Co wy mi tu przynosicie? SZAFĘ?! Ja tu nie chcę szafy, to na korytarz. Jak macie jakiekolwiek inne meble, to na korytarz!!!

 WOK. Pani profesor pyta Anię I.:
- Jak nazywał się twórca piramidy Dżosera?
- Im... Impotent!
(A chodziło o Imhotepa)

 Zastępstwo na historii. Profesor (o materiale do sprawdzianu):
- Co sprawia wam trudności? Co chcielibyście jeszcze powtórzyć?
- Biologię... - nieśmiało mówi Agnieszka.
- Jesteśmy w Grecji! Biologia? Taki przyjemny przedmiot o kwiatuszkach i robaczkach...

 Polski.
- Widzieliście klasę pierwszą de? - pyta pani prof.
- Nie, nie widzieliśmy.
- A znacie pierwszą de?
- Nie, nie znamy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz