... samo dobro. Otwierasz drugie drzwi, a tam samo zło.
Wykłady z etyki są nudne. W środowe popołudnie pan przyodziany w fioletową bluzkę i czarną marynarkę do znudzenia męczył swoją monotonią... Ton głosu, opowieści dziwnej treści (jak pierwsze zdanie rozpoczynające dzisiejszy wpis) i ten przedmiot... Wszystko to sprawia, że jak już wydostanę się na zewnątrz, nie mam zielonego pojęcia, o czym była mowa.
Raz się spóźniłam, nie wzięłam notesu, żeby sprawdzić, gdzie mamy ćwiczenia. Błąkałam się bez celu po pierwszym piętrze, przebiegłam korytarze, nigdzie nie było już mojej grupy. Mało tego, Gosia powiedziała, że zaraz będę. Czekali na mnie z kartkówką. Wpadłam do sali z ponad dwudziestominutowym spóźnieniem. Doktorek z błyskiem w oku powiedział: "straciła pani kartkówkę". No pięknie, trzy punkty w plecy, pomyślałam. Pozbawiona jakiejkolwiek nadziei po zajęciach podeszłam do tego dryblasa z fikuśnym krawatem i rzekłam:
- Może mogłabym z inną grupą napisać...?
- A dlaczego się pani spóźniła?
- Bo... bo nie wiedziałam, w której sali są zajęcia. Myślałam, że w 127, ale tam było zamknięte. I nie bardzo wiedziałam, co robić...
- A co się stało? Nie było pani na poprzednich zajęciach?
- Byłam, ale pojechałam do akademika po atlas na ćwiczenia...
Chyba tym trafiłam w jego słaby punkt. Atlas na jego ćwiczenia.
- I co ja mam z panią zrobić?
Oczy osła ze Shreka.
- Proszę usiąść, napisze pani teraz. Może być? - zawadiacko się uśmiechnął.
Studia studiami, czas leci, życie płynie.
Otwierasz trzecie drzwi, a tam same drzwi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz