Przypomniała mi się anegdota ostatniego tygodnia, kiedy to odbywało się strzyżenie krzaków i drzew.
Byłam już u kresu strzyżenia wysokiego iglaka, już formowalam najwyższe gałązki, a tuż obok stał rodziciel. Było to drzewko najbliżej ścieżki, którą podążał jakiś pan. W momencie, gdy przeszedł, krzyknęłam:
- Poszedł czubek! - ... bo właśnie obcielam najwyższą gałąź.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz