Koleżanka mówi:
- Byłam w Netto, stałam przed sokami i zastanawiałam się, który wziąć. Jakaś kilkuletnia dziewczynka wybierała soczki. Pech chciał, że niezdarnie przewróciłam szklaną butelkę soku, roztrzaskała się i pochlapała tego dzieciaka. Dziewczynka pobiegła kawałek dalej, wołając: tatusiu! Podniosłam wzrok. Powiedziałam dzień dobry. To był nasz wykładowca...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz