Strony

niedziela, 4 grudnia 2011

ANEGDOTY |371-379|

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że jutro będzie PONIEDZIAŁEK.

 
Szczęśliwe koty... na pewno nie znają dni tygodni.



V opowiada:
Postanowiłam obejrzeć Przeminęło z wiatrem. Miało trwać 3 godziny i 40 minut. Włożyłam płytę do odtwarzacza, najpierw była jakaś muzyczka… Po 2 godzinach pojawiły się NAPISY KOŃCOWE. Byłam zdziwiona, że tak szybko. Podeszłam do odtwarzacza, wyjęłam płytę. Obejrzałam ją z dwóch stron i okazało się, że to była płyta dwustronna. Po czym zauważyłam, że najpierw obejrzałam stronę B...

Fajną mam tą lekarkę. Nigdy się nie spóźnia  hehe
Do rozpoczęcia leczenia potrzebna jeszcze wizyta u jednego specjalisty. Co ciekawe, u jej męża  hehe. Ale się uśmiałyśmy, jak dowiedziała się, że już u niego byłam, a on dał mi namiary na nią. Teraz potrzebuję wizyty u jej męża, co dopełni formalności. Jak wypisywała mi na recepcie wiadomość do swojego męża, to chciała jeszcze dorysować buźkę, ale się powstrzymała. Spytałam pełna strachu i obaw, czy mam spodziewać się badania u doktora X, na co ona, że powie mu w domu o mnie i żeby nie było hehe. Uff... (W razie czego powiem, że żona zawsze ma rację  hehe ).
Goniła mnie przez cały korytarz, bo przypadkiem z innymi kartkami (których dostałam 3 i broszurę informacyjną o leku) zabrałam jej moją zgodę na leczenie  hehe, którą mam taką samą w broszurce.
Poszłam do innej przychodni. Mówię pani w rejestracji, że chciałam umówić się na wizytę do doktora X. Na co pani, że zapisy będą po nowym roku  Aaa. Oświeciło mnie i powiedziałam, że mam skierowanie od żony doktora... Pokazałam skierowanie i... wizyta już w ten piątek!  hehe 

Dzwoni V, która często choruje i której równie często nie ma w szkole z tego powodu.
Fragment rozmowy:
- i coś o ładzie wersalskim - przypominam sobie ostatnią kartkówkę.
- nie pamiętam [nic o tym] - rzecze V po namyśle.
- a uczestniczyłaś w nim?
- nie, a myślisz, że ile mam lat?
- nie wiem, może tak młodo wyglądasz...
- aha, i myślisz, że tak często nie chodzę do szkoły, bo muszę się zakonserwować?


O pewnych kroplach do oczu, typu "sztuczne łzy":
Przedawkowanie jest praktycznie niemożliwe, nawet w przypadku omyłkowego spożycia leku!



Rano. To tylko około 15 minut. Wysiadłyśmy z autobusu. Magda, Ola i ja. Idziemy chodnikiem, przechodzimy na drugą stronę i... Magda rozpędziła się kupować bilet w budce z frytkami  Aaa. Ale jak już się odnalazła i kupiła co trzeba, to... idziemy dalej  haha. Później Ola: "tu wcześniej stał kiosek". Myślę sobie, przejęzyczyła się, ale drugi raz tak powiedziała, więc ja, że kiosk!  hehe Idziemy dalej... Przetuptałyśmy przez jedno przejście dla pieszych i przed drugim się zatrzymałyśmy. Doszłam do niego ciut wcześniej, więc się zatrzymałam. Doszła do mnie Ola i też się zatrzymała. Doszła Magda i... stoimy wszystkie przed przejściem, przez które nic nie jedzie!  hehe. "Czemu stoimy, jak nic nie jedzie?".
Aj... i jeszcze coś! Mówię: "jedzie trzynastka", a dziewczyny rzuciły się za tym autobusem. Co ciekawe, dużo przed Magdą biegła Ola, a do autobusu wcześniej weszła Magda  hehe. A ja spokojnie doszłam do szkoły... Mam bliżej  haha

Na matmie. Pani:
- Tego zadania nie musicie zaczynać od Adama i Ewy, jak to się mówi.
- Tak się mówi?!

 
 Adaś opowiada:
W każdą niedzielę taka dziewczyna rok młodsza od Ciebie przychodzi czytać. Zawsze razem siedzimy i rozmawiamy. Ona zaczęła coś mówić, że nie wie, kiedy się rok liturgiczny kończy, kiedy zaczyna. Wyjaśniłem jej. Ona powtórzyła to, co jej powiedziałem. Wtedy ja: 'Tak Ska..., tak Koch..., tak Ani...' i wtedy już nic nie powiedziałem.  hehe (...) Ale ja po prostu tylko takie zwroty miałem na języku  hehe. Myślę tylko o Tobie hehe.

 Od samego rana nie działało ogrzewanie w szkole (jak tu przeżyć jeszcze 5 godzin?!). Jak na ironię termometr w jednej klasie wisi wyżej niż zegar ścienny...
Angielski
PaniKa, wyłaniając się zza biurka:
- Odczuwam, że... stygnę.
* stęskniona za tą reklamą


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz