Strony

czwartek, 15 września 2011

ANEGDOTY |361-366|

Agata ma odpowiadać z informatyki, ale nie było jej tydzień, toteż usilnie broni swych uczniowskich praw. Gdy profesor nalega, grożąc jedynką, Agata chyba nie wytrzymuje:
- Bo pójdę do dyrektorki!


Historia. Wszyscy chcący o coś spytać podnieśli łapencje do góry. (Ja też, bo stwierdziłam, że jak zgłoszę się później, to ostatnia dojdę do głosu). Nagle profesor wskazał na mnie.
- Ja zaraz zapytam! Muszę pomyśleć.

 Odpowiadałam z historii (to naprawdę gorsze niż nauczenie się 51 stanów Stanów Zjednoczonych na pamięć). Pomyliłam chyba wszystko, co było do pomylenia. Chcąc się ratować, bo ja wzrokowcem jestem (po części), zadałam jedno pytanie:
- To było po lewej czy po prawej stronie w książce?
Moje zdziwienie zdawało się nie mieć końca. Powiedział! (Na nauczycieli w gimnazjum to nie działało). Oczywiście, jak powiedział, to dobrze odpowiedziałam. Ponoć pierwszy raz w życiu usłyszał takie pytanie.

Pan Rubik (jak to słodko rzecze Edyta, czasem nieświadomie) mówi do Magdy:
- Co tak mówisz jak teletubiś?!

Przypomniało mi się, jak pisaliśmy na widowiskowej test szkolny OTK 2011.
Ksiądz P. na początku zaznaczył, że zadania np. za 2 punkty wymagają udzielenia na to pytanie dwóch odpowiedzi. Piszemy więc, zgłasza się Szymon i pyta, czy do Jana Kantego ma zaznaczyć dwie daty urodzenia :)
 
Anegdota nadesłana przez Justynę:
Pytam Łukasza i Natalię czy są samochodem. Na co Łukasz: Ja jestem człowiekiem homo sapiens... Natalia też...
 
Pani od matematyki zwykła do nas mówić: halo... halo...
Szepnęłam zbyt głośno: poza zasięgiem... 
 
Ostatnio na niemieckim był temat o niemieckich piosenkarzach. Mówiliśmy o wszystkich, tylko nie o niemieckich. Pod koniec lekcji ktoś wspomniał o Justinie Bieberze. Pani podjęła temat do rozmowy, mówiąc na niego... "bimber".


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz