Strony

czwartek, 13 stycznia 2011

ANEGDOTY |351-360|

Stenia: Ostatnio zaczęło mi wypadać bardzo dużo włosów.
Nikuś: Zmieniasz sierść na zimę.
Stenia: Dla twojej wiadomości, ludzie nie mają sierści!
Uwielbiam jak się kłócą. On żartuje, ona zawsze poważna.
 
 Dzwoni zastrzeżony. Podejrzewam, kto pragnie mi po raz kolejny przedstawić super-ekstra-najlepszą ofertę.
- Nie lubię z NIMI rozmawiać. Są tacy męczący, tacy...
- Daj, ja odbiorę - rzecze Marta.
- Okay. Tylko nie bądź zaskoczona, bo będą chcieli rozmawiać z moim tatą, bo na niego jest telefon.
Rozmowa między konsultantką a Martą:
- Czy mogę rozmawiać z panem Mieczysławem J.? - pyta.
- Przy telefonie - sympatycznie odpowiada Marta.
- O! To bardzo miły głos panie Mieczysławie
Konsultantka Orange rozłączyła się.

 "Wy macie (w domyśle - angielski) z tą dziwną kobietą, co wygląda jak jaszczurka!" - Szymon.

Do klasy weszło dwóch chłopaków, którzy mieli nam coś opowiedzieć. W międzyczasie wyszedł profesor, mówiąc do nich:
- Nie zabiją was, to są dobrzy ludzie.

 Na historii. Profesor, monologując o WYBORACH:
- Siedem lat temu wypadł mi ząb. Szóstka. I od tej pory zacząłem się rozsypywać.

 Tak się złożyło, że ostatnio podają komunikaty, jak mamy matematyki. Odzywa się uprzejmy głos, dochodzący z głośnika:
- Jeszcze raz przepraszam za przeszkodzenie w lekcjach.
Matematyczka: A już spadaj!

 Historia
- Wstrząsająco piękny, a nudny jak flaki z olejem.
Nimiecki
- Ziewa koloraturowo.
Matematyka
- Mam nadzieję, że nie spotkacie takiego zadania na maturze.
Religia
- Czytajcie indywidualnie w parach.

 Geografia o hydrosferze. Szczególnie rozmawia Szymon z panią.
- Ma ktoś studnię? - pyta pani.
- U babci się liczy? - Szymon podnosi rękę do góry.
Pełna powaga
- Komuś wody gruntowe zalały piwnicę?
- U babci się liczy?!

Znowu zima. Pada to białe coś albo nie pada. Albo pada i się topi, i jest błoto. Co za beznadziejna pora roku. Było to kilka miesięcy temu... Urwałyśmy się z kilkunastu minut ostatniej lekcji (jak podejrzewam z PP, PO, a może z religii?) i idziemy Kościuszki. Nagle Sandra się wywala i śmieje. Marta ją powoli zbiera, natomiast mnie ciągle się spieszy, ergo:
- Sandra, nie mamy na to czasu!

 Niemiecki. Kacper wypisuje na tablicy czasowniki. Wg pani profesor bazgrze:
- Ale masz charakter! Jak mój mąż...
- Coś nas łączy!

 -  >.<  - Fał nadsyła jakże bogatą w treść wiadomość na gg.
-  Czy te oczy są królicze? - pytam.

Aga: Ja się zastrzelę.
Ja: Też bym się zastrzeliła, ale mam tylko pistolet na wodę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz