Strony

poniedziałek, 22 marca 2010

ANEGDOTY |251-260|

Mamy TI. Profesor narzuca szybkie tempo, ale nadążamy. No, prawie... Szymon, wstając nawet, gdy pan chciał zmazać tablicę. (Szymon był chyba zdenerwowany tym ciągłym poganianiem, żeby przepisywać):
- Nie, nie zmazuj!... pan!... tego!

 TI
Profesor stoi obok tablicy i tłumaczy komendy do tworzenia tabel.
- Już? Przepisaliście? - pyta, sięgając po gąbkę.
- Nie, jeszcze chwilę.
Profesor przestępuje z nogi na nogę i mówi:
- Szybciej... bo mi się nudzi.

 - Mogę to poprawić? - Magda wskazuje na szwedkę z TI.
- Tak, jak zrobisz szpagat na suficie.

 Biologia
- Jutro ci, którzy nie pisali - kartkówka, a ci, którzy nie przyjdą - jedynka.
- A jak kogoś dzisiaj też nie ma? - dopytuje się kolega.
- Myślałam, że to jest oczywiste - pani profesor kiwa głową, że musi to tłumaczyć - Jak kogoś tydzień nie ma, to dostanie pałę, jak przyjdzie...

 W moim zeszycie od religii widnieje pewien temat: "Cnoty kardynalne i ich rola w życiu", więc to, co za chwilę napiszę, pewnie będzie się do tego odnosić (z pewnością będzie się do tego odnosić). Diakon (a może jest już księdzem?) napisał na tablicy:
     N O T   A
Naprawdę nie zorientowałam się, o co chodzi, szczególnie, że "A" znajdowało dalej od reszty słowa.
- Nota? - ktoś pyta.
Diakon odwraca się w stronę tablicy.
- Cnota miała być - mówi - nie mam zdolności plastycznych.

 Diakon: Możecie spakować zeszyty i książki.
Marysia: Nie mamy książek.
Diakon podejrzanie spogląda na nas
Ja: Ale mamy kredki!

 Osoby mające pisać konkurs z wiedzy biblijnej są na sali widowiskowej. Jestem tam też ja i zajmuję środkowe miejsce w ostatnim rzędzie. Między krzesłami (środkiem) przechodzi nasz ksiądz i bardziej rozsadza (ale nie skojarzyliście z sadzonkami?). Zawieszając wzrok na mnie, mówi:
- Przejdź do pierwszej ławki.
Wstaję i, nie myśląc o niczym, idę do przodu. Widzę jedną ławkę, ale po krótkim zastanowieniu dochodzę do wniosku, że chyba nie o ławkę chodziło.
- Ale tu nie ma ławek - w sumie to mówię prawdę, bo ławka jest, ale jedna.
- Ach, no... - zauważam, że ksiądz wzdycha (obstawiam, że w 60% denerwuję księdza - 99% to już oklepane) - pomyliło mi się, do pierwszego rzędu.

- Ścięłaś włosy? - Patka pewnie myśli, że byłam u fryzjera.
- Nieee, dopiero się wybieram, ale fajnie, że już to zauważyłaś.

 Rozmowa telefoniczna pomiędzy Emilką a mną.
E: (...) Poprzednio odebrała moja mama i powiedziała mi, że myślała, że śpię (myśli, że nic nie robię... a ja idiomów się uczę). Wiesz, biegnę na dół z prędkością światła do telefonu od ciebie, a to zaledwie 2 sygnały były, staję przed mamą, patrzę i pytam podejrzliwie: "Odebrałaś telefon?" Widzę, że odłożyła już słuchawkę. "Rozłączyłaś się?!" (...) Potem dzwoni ktoś za chwilę, myślę, że to ty, ale słyszę męski głos w słuchawce, ale mimo to pytam: "Ania?". A on, że z jakimś Maćkiem chce rozmawiać. (...)

Siedzę dostępna na gadu, piszę z kimś, aż tu nagle nieznajomy numer do mnie zagaduje.
Rozmowa (w ogóle niezmieniona, czyli m.in. z wszystkimi brakami przecinków, które działają irytująco na mój ośrodek nerwowy):
X: Hej Ania mam nowy nr jesteś?:)
JA: tak, jestem
X: Koleżanka z klasy zgadni która:)
i w tym momencie myślę, że to nie będzie łatwe
JA: hehe
X: Siedzisz ze mna ;P
Ja: czemu zmieniłaś nr?
takie pisanie to w ogóle nie w stylu Emilki
X: tamten sie scinal ;/ :P ty masz kom na abonament? :)
ścinał? - co to w ogóle znaczy? Chyba zacinał. To bardzo nie w Emilkowym stylu. Poza tym te emotki... ona takich nie stawia. Jestem przekonana, że coś tu nie gra, ale postanawiam dalej pisać z tym kimś.
JA: yhy
Następna wypowiedź doszła w tak ekspresowym tempie, że na pewno było to: "kopiuj, wklej":
X: wyslesz mi 15 darmowych sms?,one sa za darmo prosze :* nic sie za nie nie placi... bardzo mi na tym zalezy.. bo zbieram na darmowe minuty prosze :* bardzo mi na tym zalezy :(
jak można mnie dzisiaj jeszcze bardziej denerwować...
JA: dobra, ja też mam prośbę, podaj numer swojego starego gg
X: Po co ci?
Zaraz po tym tenże osobnik mnie zablokował.
- I wkurzył mnie, bo chciałam to zrobić pierwsza - piszę do Kasi na gadu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz