Strony

poniedziałek, 22 marca 2010

ANEGDOTY |261-268|

Środa. Zmierzamy do św. Jakuba. Wymijamy tych wszystkich ludzi (czy my nie idziemy jakoś tak... pod prąd?). Magda kurczowo trzyma w dłoni mój telefon i przegląda w nim zdjęcia.
- A to kto? - przybliża ekran komórki do swoich brązowych oczu - a to ja jestem!


 - Jan Paweł II - papież, który kochał sport - mówi prezenter w wiadomościach.
- Papier. Powiedział papier!
- Papież.
- Papier!
- Przecież papież...
- Ale powiedział papier...
- Akurat.

 Zza zakrystii wychodzi wikary i idzie przed ołtarz. Wtem zatrzymuje się, odwraca w stronę parafian i szeroko uśmiecha. Zapomniał kropidła.
Ksiądz przechadza się po kościele, co chwilę głęboko zanurzając kropidło w wodzie święconej, następnie zdecydowanie nim macha (to chyba nie najlepsze określenie, ale nic innego nie przyszło mi do głowy). Z drugiego końca kościoła (który jest naprawdę duży) widać lecący strumień wody. Śmigus dyngus!
Wikary podchodzi do ambony:
- Żeby nikt nie mówił, że nie miał jajek poświęconych!

 Msza święta w Niedzielę Wielkanocną
Wikary: Razem z gośćmi zasiądźcie do stołu i ucztujcie. Przyzwoicie.

 O, kurczę (tak świątecznie)

Emilka opowiada:
... bo w Niedzielę Palmową ksiądz u nas zbierał karteczki... a ja nie poszłam na 9, tylko na 12. Potem idę do zakrystii i daję mu tą kartkę do podpisania. On się mnie pyta, czemu mnie nie było, ja z kolei wyrywam mu tą kartkę i pytam:
- Gdzie?
- No, na 9... - ksiądz próbuje wyrwać mi kartkę z ręki.
- Jestem teraz, bo zaspałam - i ciągnę coraz mocniej tą kartkę.
W końcu ksiądz ją zabiera i idzie sobie. A ja stoję na środku i krzyczę:
- Oddawaj pan tą kartkę!
(- Powiedziałaś "pan" do księdza? :D
 - Tak, powiedziałam "pan". :D)
Ksiądz aż zdębiał, patrzy na mnie z przerażeniem... Wreszcie się odzywa:
- Ale ja dzisiaj zbieram.
- Oj, no to... do widzenia!
(...)
(- Mogę to opisać na blogu?
 - Możesz. )
- Ale w gruncie rzeczy to było straszne.
I śmieszne zarazem.

 Czekamy z Kasią na przystanku koło Galerii Jurajskiej. Pewien osobnik płci męskiej próbuje zerwać billboard ze Scarlett Johansson.
- Ee, dlaczego ją ściągają? - pyta zawiedziona Kasia - Co ona mu zrobiła?!
Po chwili tenże pan przyjmuje zrezygnowaną pozycję, nazwijmy ją fachowo przysiadem podpartym. Jedną ręką.
- Ha! Poddał się! Poddał! - wykrzykuje Katarzyna.

 Mamy ostatnią lekcję, PP.
- Możemy trochę wcześniej wyjść? - pyta ktoś miło.
- Przecież jest dopiero... - profesorka zerka na zegar wiszący na ścianie (który nie działa) - Za dziesięć szósta?! - uśmiecha się nieznacznie.
- No, sama pani widzi...
- A Majka jest za pięć?! - upewnia się nauczycielka - Ach, to dobrze.

 Siedzę wygodnie na fotelu. Fryzjerka obcina moje niesforne kosmki włosów. Ja piszę esemesy. Zastanawiam się czy zdążę na autobus. Nudzę się. Zerkam w lustro i boję o swoje włosy. Nagle wchodzi jakiś pan.
- Czy to salon damski? - pyta, rozglądając się.
- Damsko-męski - odpowiada fryzjerka.
- A czy jest tu mężczyzna? - starszy pan gruntownie przetrząsa salon fryzjerski - Czy strzyże?
- Nie ma - odzywa się druga fryzjerka.
Niedoszły klient opuszcza pomieszczenie, mówiąc:
- Ja nie ufam kobietom.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz