Strony

poniedziałek, 3 maja 2010

ANEGDOTY |281-290|

 W autobusie. Patka z Oskarem:
- Chcesz pomadkę? - pyta, trzepocząc rzęsami.
- Chcesz po ojca?


Stoję na przystanku. Nagle rozdzwania się moja komórka.
- Tak?
- Dzień dobry... Nazywam się... Dzwonię, żeby... - gdy wreszcie przełożyłam torbę z trzytomowym Potopem do drugiej ręki, usłyszałam - Czy rozmawiam z osobą decydującą o tym telefonie?
- Nie, nie rozmawia pan -  Ludzie z przystanku -nie wiedząc, czemu - dziwnie się na mnie spojrzeli.
- A czy mogę prosić osobą decydującą...
- Nie teraz.
- A o której godzinie będzie to możliwe?
- Nie wiem, może pan zadzwonić wieczorem.
- Ale ja pracuję do szesnastej...
- To niech pan jutro zadzwoni.
- O której? - wyraźnie poprawia mu się humor.
- Też wieczorem.
- Ale ja pracuję do szesnastej...
Zapada cisza w słuchawce. Na przystanek właśnie przychodzi Kasia i wymyśla niestworzone historie (!). Dalej rozmowa z pracownikiem Orange, który chce omówić nową ofertę:
- Czy od poniedziałku do piątku nie będzie możliwości porozmawiania o nowej ofercie wcześniej?
- Nie, nie będzie... To może pan w sobotę zadzwoni?
- Ale ja w sobotę nie pracuję...
(...)
Tylko co mnie to obchodzi...

PP. Profesorka:
- Zaraz was trzepnę! Autentyko, no.

 SMS od Kasi:
(...) przed chwilą wypełniałam formularz „W razie mojej śmierci...“. (...) A jakaś babka każe mi się pojednać z Panem Niebieskim, bo On jest miłosierny! Jak się tu nie stresować! (...)

 SMS od Magdy:
O, nie. Zostawiłam w szkole. Ale, ale. Jutro są dni otwarte u nas, to pojadę po nią, olej?

 godz. 00:10
- Mam ważną wiadomość - budzę rodziców - Jutro rano przyjedzie wujek. Przed chwilą dowiedziałam się przez gadu.
Jest przed dziewiątą. Dopiero wstaję, zmierzam ku łazience...
- O której ma przyjechać?
- Rano, mówiłam przecież.
- A nie wiesz o której?
- Około dziesiątej.
- ?! To po co ja wstawałam o szóstej?
(...)
- Jest jeszcze coś. Martyna wspomniała, że z jej możliwościami może się na jedenastą wyrobią...
- I to wg ciebie jest rano?
- No tak.
- A jak jeździsz do szkoły i wstajesz o szóstej...?
- Wtedy nawet jak wstanę, to śpię... więc chyba noc.

(...)
- Słyszysz przez ten domofon w ogóle? - pytam.
- Nie słyszę.
 
 
 Z rozpędu wpadłam do kuchni. Pospiesznie wzięłam nożyczki, a odciąwszy z opakowania tabletkę pomarańczowego wapnia, wrzuciłam ją do kompotu agrestowego. Całkiem przypadkiem.
*
Również przypadkiem zakładałam spodnie tył na przód.
*
Ostatnio, jak odważyłam się wyjść z domu w deszcz, omijając jeszcze małe kałuże, wielka kropla wiosennego deszczu spadła na moją powiekę i ją zamknęła.

Gimnazjum
Marudzę, że zawaliłam jakiś sprawdzian. Katarzyna:
- Oj, ty to wszystko "zawalasz"! Rolnikiem powinnaś zostać.
 
Ania Em pyta pewną wuefistkę, wychodzącą z pokoju nauczycielskiego:
- Mogłaby pani poprosić profesor... (pada nazwisko).
- Ale ja nie znam nowych nauczycieli. Nie wiem, która to dziewczynka...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz