Strony

piątek, 7 maja 2010

ANEGDOTY |291-300|

Zatrzymujemy panią od chemii
- My nie mamy dzisiaj lekcji, a za tydzień nas nie będzie i chcieliśmy się dowiedzieć, co dostaliśmy ze sprawdzianu, żeby wiedzieć przed majówką.
- Ja nie wzięłam żadnych sprawdzianów. Przyszłam do szkoły rozrywkowo!


 Emilka odpowiada z religii. Marta potrzebuje opinii katechety do bierzmowania. Przychodzę z Martą do księdza, bo później razem się zwalniamy.
- Ma ksiądz tą specjalną kartkę? Do bierzmowania? - zagaduje Marta.
- Mam. Ale przy sobie nie.
- Może mi to ksiądz na czwartek przynieść?
- Tak. Nie wiem. Mogę. Jak nie zapomnę.
W międzyczasie Fał (vel Emilka) odpowiada. Zastanawia się.
- A jakie było przykazanie? - pytam Fał.
- Jak było rozwinięte przykazanie "Czcij ojca swego i matkę swoją" - odpowiada.
- Wiesz? - teraz to ksiądz mnie pyta.
- A mam powiedzieć? - zdziwiłam się.
- Tak.
- Ale powiedzieć tak, jak jest w Biblii czy w zeszycie?
- W zeszycie może być.
Ulżyło mi.
- Jeśli będziemy dobrzy wobec rodziców, Bóg da nam błogosławieństwo na ziemi.
Marta upycha coś do torby.
- Ania nie tylko słucha po to, żeby coś zapisać później i opublikować na stronie.
Hahahah

HistoriaFał: Podobno Joanna d'Arc słyszała głosy.
Profesor: Nie wiem, co ona brała, ale ja też to chcę.

Zgłaszanie nieprzygotowań na religii.
Przemek (P): A ja mam zgłaszać czy nie?
Ksiądz (K): Nie wiem.
P: A mogę zaśpiewać "Barkę"?
K: Nie.
P: Ja chcę coś zaśpiewać! Albo opowiedzieć wierszyk...
 Zróbcie ludziom test. Banalny. Wystarczy jedno pytanie:
- Przez jakie ch (czyt. ceha) pisze się "chomąto"?
Jeśli wiedzą, powiedzą, że przez "ch", inni będą się zastanawiać. Odpowiedź w pytaniu.
Na wszystkie osoby, które o to zapytałam, jedna z nich mnie zdemaskowała, mówiąc:
- Wiem, przez jakie ceha pisze się "chomąto"! :)
Ale to takie wiecie... pojedyncze przypadki.
 Marty nie ma, a prosiła, żebym wzięła od księdza jej opinię do bierzmowania, ale ksiądz zapomniał o tym.
- Niech ksiądz sobie zapisze - nalegam.
- Gdzie?
- Nie wiem. Na ręce na przykład.
- Ja się myję, nie wiem jak ty.
(...)
- W jakich godzinach jest ksiądz jutro w szkole?
- Przychodzę na drugą godzinę lekcyjną.
- A gdzie ma ksiądz dyżur?
- Po pierwszej godzinie koło jadalni.
- To my mamy w szkole jadalnię? - myślę.
- No, niektórzy to miejsce nazywają sklepikiem...
- Po pierwszej godzinie, czyli po jakiej naszej lekcji? - spoglądam na Sandrę.
- Nie wiem... fizyka?
- Chyba po fizyce... - mówię.
- Tak - odpowiada ksiądz.
- Skąd ksiądz wie? - pytam podejrzliwie.
- Nie wiem tego.
- Rozumiem. Ksiądz mi tylko przytakuje i w ogóle mnie nie słucha!
(...)
Kilka chwil wcześniej ksiądz wyciągnął telefon.
- Zapisał ksiądz? - pytam.
- Gdzie jest przypomnienie?
(...)
Trwa przerwa. Ksiądz zostawia nas i mówi:
- Idę na lekcję.
Po czym wszedł do pokoju nauczycielskiego.

Geografia. Wychowawczyni pyta, dlaczego kolega spóźnił się na pierwszą lekcję.
- Bo zaspałem.
- A ciebie czemu nie było? - rzuca pytanie do sąsiada z ławki.
- Zaspałem.
- To wy razem śpicie? 
 WOK
- Jestem człowiekiem! - krzyczy profesorka - Jestem pojedyncza! Jestem w jednej osobie.
 Na polskim w gimnazjum ktoś miał ułożyć zdanie złożone współrzędnie rozłączne, wykorzystując spójnik "bądź". Oto, co powstało:
- Przyjdę do ciebie, bądź w domu.
 W sklepie
- Czy szczeniaki mogą to jeść? - pyta Martyna, wskazując na jakieś kosteczki.
- Raczej tak, a jaka to rasa?
- Maltańczyk.
- A ile już ma?
- Miesiąc.
- ?! Miesięczne psy chce pani tym karmić?! Miesięcznym tylko miękkie jedzenie i rozdrobnione... I miesięcznego pani wzięła?
Martyna zaniemówiła. Z zaskoczeniem wpatruje się w tą kobietę...
- Nie miesiąc!!! Dwa miesiące ma!
- Uff, to może, może...
Później, Martyna:
- Jej, to ja wszystkim mówiłam, że on ma miesiąc. Już wiem, dlaczego ludzie się na mnie dziwnie patrzyli. Szczególnie ci w zoologicznych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz