Wspominałam kiedyś, że Justyna powiedziała do katechetki, że nie pamięta, gdzie się urodziła? Była wtedy przerwa (w gimnazjum),akurat
ja się napatoczyłam i rzekłam, że też nie pamiętam. Zauważyłam lekkie
zdziwienie Justyny, która zaraz dodała "no właśnie" (jako silny argument pomagający w sprawie), ja natomiast odparłam, że takich rzeczy się nie pamięta. Katechetka wybuchnęła śmiechem. Justyna też. Jak wszystko zrozumiała.
Mówiłam, że bywam ironiczna?
No co ja na to poradzę.
- Oglądałam wczoraj mecz. Hiszpania wygrała 2:0 - opowiada mi Marta.
- A z kim grała?
- Nie wiem.
Na gadu
- ej, ja lecę ;*
- ;* ja też miałam lecieć! I zapomniałam!
Zawsze przypomni mi się za późno.
- Spóźniałaś się 15 minut - mówię spokojnie.
- Co to 15 minut w porównaniu z wiecznością...
Z kim ja mieszkam?!
Idą sobie mali chłopcy. Jeden mówi do drugiego:
- Miałem wcześniej koszulkę na ramiączkach, ale musiałem zmienić na tą - pokazuje palcem na bluzkę z krótkim rękawem.
- No, dobrze - poucza go drugi - bo mógłbyś dostać układu słonecznego, a to jest niebezpieczne. Wiesz co to jest? Chłopiec kiwa głową. Drugi kontynuuje:
- Układ słoneczny to są wszyyystkie! planety - chłopiec złącza dłonie - Jakby się połączyły i na ciebie tak, to łooo, stary!
Swoją drogą to jeszcze pamiętam, jak pani w przedszkolu tłumaczyła udar mózgu. Na przykładzie jajka!
Z Madzią na gadu:
(...)
M: To co tam u Ciebie słychać. Mów, bo ja to tak tylko jak Rafał się kąpie weszłam.
Ja:
Noo, do biblioteki mnie dzisiaj poniosło. Standardowo wypożyczyłam
kryminał, który ma mi zamrozić krew w żyłach. Jak jest napisane.
M: Ty to takich może nie czytaj lepiej, jak później masz chodzić z takimi zamrożonymi żyłami...
Ja: ee, w taki upał to od razu się odmrożą...
Urywki rozmowy na gadu z Katarzyną:
K: Te dni tak szybko lecą... Już tydzień! Jeszcze tylko 8 tygodni!
Ja: Nie odliczaj tak! Bo wydaje się mało...
K: Bo to mało...
Ja: Zostaw złudzenia.
23:13
K: Muffinkę? Mam ochotę ją zjeść, ale, bez jaj, jest za późno...
Ja: Jeeedz, ja bym zjadła.
K: Właściwie...
Ja: Sama niedawno jadłam kolację. Mój żołądek kiedyś się zemści.
Ja: Mam ochotę na coś do picia. Jest tak duszno. Zw.
Po 10 minutach
Ja:
Sorry, że to trochę trwało, ale zahaczyłam o łazienkę. W akcie
desperacji wzięłam arbuza. Z kuchni. Pokroiłam na kawałki i będę jeść
widelcem!
Polecamy dusze zmarłych w czasie dzisiejszej Eucharystii..."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz