Strony

środa, 6 października 2010

ANEGDOTY |331-340|

Informatyka, lepsza wersja:
- Dziecko, ty jesteś nowe?
- Nie, wyprane w Perwollu.
Prawdziwa wersja:
- Dziecko, ty jesteś nowe?
- Nie...
- Bo ja z daleka słabo widzę. Zagraj w totolotka, będziesz bogata.


 Informatyka. Pan Rubik dopytuje się, gdzie jest Patryk. Odpowiadamy chórem:
- Nie ma go...
- Bo Patryk się przepisał.
- A jak on wygląda? - interesuje się profesor.
- Taki czarny...
- Bluza zielona - Szymon podaje cenną wskazówkę.

Słyszymy z Ewą, jak w tv mówią o niejakiej Wioletcie.
- Pewnie umarła - zastanawiam się.
Potem okazuje się, że nie żyje.
- Strzelałam i zgadłam!
Ewa rzecze:
- Strzelałaś, to zabiłaś!
 
 Odbieram telefon i mówię:
- Słucham cię?
- Ania?
- Tak, Ania.
- Jaka Ania?!
 
 Na schodach zrobiło się tłoczno. Czuję, jak ktoś kładzie dłoń na moim ramieniu i dobiega mnie głos (jakby Leona):
- Dziewczynki, szybciej.
Bez zawahania w głosie, odpowiadam:
- Przestań! Leo...

Matematyczka wchodzi do sali i już od progu mówi:
- Przepraszam, ja dzisiaj jestem bardzo pociągająca. Wyjątkowo bardzo.
A chodziło o katar.
 
 - Grzesiu... - matematyczka o notatce w zeszycie - Jak to wygląda... jak mozaika. Jakby ktoś miał tym posadzkę wykładać!
 
 O ile jeszcze dobrze pamiętam, to sprawdzian z geografii został przełożony, ponieważ... mieliśmy pójść na niemieckojęzyczny film. Wszystko, byle tylko uwolnić się od szkoły, chociaż z kilku godzin - bezcenne.
Wychowawczyni (od geografii czyli) zażartowała:
- Tak dobrze szprechacie?
- Ja, of course!
 
- Krzyś?
- Nie ma.
- Jak to?! Wystawał wczoraj z okna internatu - poirytowała się nauczycielka.

Nasze wspaniałe lekcje matematyki. Każdy z utęsknieniem wyczekuje, by móc zasiąść w szkolnej ławie, wyciągnąć książki o okładkach w kolorze lazurowego nieba (no, prawie)... i podeprzeć głowę. Czasem przenikająca nas na wskroś żywiołowość tych zajęć, jest przyczyną wielu dziwnych rzeczy.
Kiedyś, po wyjściu z klasy:
Marta: Wymyśliłam piosenkę!
Krzysiek: Ja zrobiłem recenzję filmu.
A ja poskładałam aniołka (ciekawe, czemu ludziom przypomina on do tego stopnia ptaka, że Marta umieściła go na drzewie?).
- Wyrzuć ją... - staram się bezgłośnie szeptać.
- Okay - cieszy się Fał.
- O co chodzi?! - profesorka do... Szymona...
A nam ciśnienie skoczyło.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz