- Dziecko, ty jesteś nowe?
- Nie, wyprane w Perwollu.
Prawdziwa wersja:
- Dziecko, ty jesteś nowe?
- Nie...
- Bo ja z daleka słabo widzę. Zagraj w totolotka, będziesz bogata.
Informatyka. Pan Rubik dopytuje się, gdzie jest Patryk. Odpowiadamy chórem:
- Nie ma go...
- Bo Patryk się przepisał.
- A jak on wygląda? - interesuje się profesor.
- Taki czarny...
- Bluza zielona - Szymon podaje cenną wskazówkę.
Słyszymy z Ewą, jak w tv mówią o niejakiej Wioletcie.
- Pewnie umarła - zastanawiam się.
Potem okazuje się, że nie żyje.
- Strzelałam i zgadłam!
Ewa rzecze:
- Strzelałaś, to zabiłaś!
- Pewnie umarła - zastanawiam się.
Potem okazuje się, że nie żyje.
- Strzelałam i zgadłam!
Ewa rzecze:
- Strzelałaś, to zabiłaś!
Odbieram telefon i mówię:
- Słucham cię?
- Ania?
- Tak, Ania.
- Jaka Ania?!
- Słucham cię?
- Ania?
- Tak, Ania.
- Jaka Ania?!
Na schodach zrobiło się tłoczno. Czuję, jak ktoś kładzie dłoń na moim ramieniu i dobiega mnie głos (jakby Leona):
- Dziewczynki, szybciej.
Bez zawahania w głosie, odpowiadam:
- Przestań! Leo...
- Dziewczynki, szybciej.
Bez zawahania w głosie, odpowiadam:
- Przestań! Leo...
Matematyczka wchodzi do sali i już od progu mówi:
- Przepraszam, ja dzisiaj jestem bardzo pociągająca. Wyjątkowo bardzo.
A chodziło o katar.
- Przepraszam, ja dzisiaj jestem bardzo pociągająca. Wyjątkowo bardzo.
A chodziło o katar.
- Grzesiu... - matematyczka o notatce w zeszycie - Jak to wygląda... jak mozaika. Jakby ktoś miał tym posadzkę wykładać!
O ile jeszcze dobrze pamiętam, to
sprawdzian z geografii został przełożony, ponieważ... mieliśmy pójść na
niemieckojęzyczny film. Wszystko, byle tylko uwolnić się od szkoły,
chociaż z kilku godzin - bezcenne.
Wychowawczyni (od geografii czyli) zażartowała:
- Tak dobrze szprechacie?
- Ja, of course!
Wychowawczyni (od geografii czyli) zażartowała:
- Tak dobrze szprechacie?
- Ja, of course!
Nasze wspaniałe lekcje matematyki.
Każdy z utęsknieniem wyczekuje, by móc zasiąść w szkolnej ławie,
wyciągnąć książki o okładkach w kolorze lazurowego nieba (no, prawie)...
i podeprzeć głowę. Czasem przenikająca nas na wskroś żywiołowość tych
zajęć, jest przyczyną wielu dziwnych rzeczy.
Kiedyś, po wyjściu z klasy:
Marta: Wymyśliłam piosenkę!
Krzysiek: Ja zrobiłem recenzję filmu.
A ja poskładałam aniołka (ciekawe, czemu ludziom przypomina on do tego stopnia ptaka, że Marta umieściła go na drzewie?).- Wyrzuć ją... - staram się bezgłośnie szeptać.
- Okay - cieszy się Fał.
- O co chodzi?! - profesorka do... Szymona...
A nam ciśnienie skoczyło.
Kiedyś, po wyjściu z klasy:
Marta: Wymyśliłam piosenkę!
Krzysiek: Ja zrobiłem recenzję filmu.
A ja poskładałam aniołka (ciekawe, czemu ludziom przypomina on do tego stopnia ptaka, że Marta umieściła go na drzewie?).- Wyrzuć ją... - staram się bezgłośnie szeptać.
- Okay - cieszy się Fał.
- O co chodzi?! - profesorka do... Szymona...
A nam ciśnienie skoczyło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz