Strony

sobota, 12 października 2013

Pierwsze poranne pranie w akademiku - zaliczone. Drepczę z miską, pytam w recepcji o klucz do pralni. Kobietka myśli, myśli i stwierdza, że nie ma i chyba ktoś jest w pralni. Okej, kieruję się więc w stronę piwnic. Mijam chłopaka niosącego torbę tyle co upranych ubrań, który radośnie woła "czeeeść", choć go nie znam. Po czym zatrzymuje się przede mną, ceremonialnie wyciąga kluczyk z kieszeni i... zaczyna się ze mną droczyć: "Dam ci klucz, jak przybijesz mi piąteczkę!".


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz