Magister na wykładzie z ochrony środowiska kulturowego rzecze:
- Czy rozpoznają państwo ten odrestaurowany budynek w Łodzi? - i celuje palcem w zdjęcie wyświetlane z rzutnika.
Cisza.
Magister pod nosem:
- Tego się można było spodziewać...
Skoro większość jest z poza Łodzi...
*
Planowanie przestrzenne. Jakże nudne opowieści o składaniu wniosków przed realizacją planu miejscowego. Ćwiczenia o tak późnej porze, jaką jest przedział godzin 16:45 - 18.20 nie sprzyjają koncentracji. Siedzę (plus, że na wygodnym krześle), podpieram głowę ręką i łapię kontakt wzrokowy z panią doktor (aż dziwne, że tak często patrzy w moje oczy - ciekawe co w nich widzi?). Dostrzegam wielką czarną muchę chodzącą po jej kremowej marynarce. Wymieniam liścik z Gosią, która dopiero teraz zauważa tego stworka przyczepionego do ubrania dostojnej pani doktor, lat 30+. Jak wybuchnęłyśmy śmiechem, tak spojrzała na nas owa kobieta i kontynuowała swoje bajki o tym, jak wyprowadzić nas na ludzi (czyt. jak każdy bez wyjątku powinien umieć napisać wniosek w sprawie, chociażby - działki ewidencyjnej, gdyby narodziła się potrzeba wprowadzenia nowego ładu przestrzennego). Wtem, niespodziewanie się wzdrygnęła i prawie krzyknęła:
- Mucha po mnie chodziła, po twarzy!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz