Siedzę na ławce, zmieniam buty.
- Jak ty się dzisiaj ładnie uczesałaś! - krzyczy Aneta.
- Dzisiaj? Tylko dzisiaj...? - zastanawiam się, czemu użyła słowa dzisiaj.
Rozmowie przysłuchuje się siedzący prawie na przeciwko mnie Andrzej. Widzę, że na mnie zerka.
- Ładnie! A nie rozwali ci się ten kok?
- Skąd mam wiedzieć - uśmiecham się - może wytrzyma.
Nagle odzywa się ten chłopak:
- Może dziś spotka miłość swojego życia...
Wszystkie oczy aż trzech osób skierowały się na niego. Reszta dziewczyn była już w szatni. Każda z nas pierwszy raz go dzisiaj zobaczyła, bo przyszedł odrabiać jakiś zaległy wuef na nasze zajęcia. Myślę, co mu powiedzieć, bo nieźle mnie tym zaskoczył. W końcu niecodziennie słyszy się coś takiego. Ubiega mnie Gosia:
- Ania chyba już znalazła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz